Pytanie do tych dziewczyn które już są po ślubie. Czy faktycznie stres związany z tym dniem (dot. m. in. spraw organizacyjnych) troszkę burzy obraz wyobrażenia o białej sukience, tym że to juz na zawsze, tej całej emocjonalnej otoczki? Czy nie zwraca się na to uwagi? Jestem ciekawa czy można się tym niepowtarzalnym w życiu dniu nacieszyć i poczuć prawdziwą radość z niego? Wiem że sprawa jest bardzo indywidualna ale zachęcam do podzielenia się waszymi subiektywnymi wrażeniami:) Jakby nie było słyszałam często opinie par młodych że na weselu można się bawić super, ale nie na swoim;)
A dziewczyny które są przed ślubem, macie obawy związane z waszym samopoczuciem? Czy będziecie rozpromienione czy wręcz kłębkiem nerwów? Ja coraz częściej się nad tym zastanawiam jak to jest:)





